Wnuki ponoć kocha się jeszcze bardziej niż swoje dzieci. Tak przynajmniej mawiają dziadkowie, więc dlaczego coraz częściej słyszy się, że babcia lub dziadek nie chcą pomóc w opiece nad dzieckiem gdy rodzice wracają do pracy, a oni sami są już na emeryturze? Temat dosyć kontrowersyjny, ale „siedząc” ze swoim dzieckiem w domu przez pierwsze trzy lata jego życia, miałam okazję poznać na placach zabaw kilka babć i ich zdanie na ten temat.

Ryby i babcie głosu nie mają.

Jak babcie same przyznały opiekują się wnukami, bo zostały do tego zmuszone. Tak zadecydowały ich własne dzieci i ich drugie połówki i w sumie to o zdanie ich nikt nie pytał. Ich dzieci uznały, że skoro babcia jest na emeryturze, to powinna pomóc, przecież i tak cały dzień nic nie robi. Problem polegał na tym, że te babcie czuły się zmuszone, pozbawione swojego zdania i przez to nie cieszyły się z kontaktu z wnukami tak jak same by tego chciały.

To dlaczego one nie chcą?

To nie jest tak, że wszystkie nie chcą. Są dziadkowie, którym zdrowie dopisuje i mogą oraz chcą pomagać w codziennej opiece nad dzieckiem, ale zdarzają się też tacy, którzy są już po prostu zmęczeni i najzwyczajniej w świecie ciężko im ogarnąć malucha, a taki zaczynający chodzić roczniak czy mający zawsze swoje zdanie dwulatek potrafią nieźle dać w kość. To nie te czasy, że na emeryturę odchodziło się w wieku 55 lat, czyli będąc jeszcze całkiem młodym. Dodatkowo, coraz później decydujemy się na potomstwo, więc, automatycznie nasi rodzice też są o kilka lat starsi, gdy już zostaną dziadkami. Babcie przyznały, że to nie jest tak, że umywają ręce i nic nie chcą robić. Chętnie dołożyłyby się do przedszkola, pomogły w weekend, ale nie mają siły, a czasem fakt – ochoty – na codzienną bieganinę po placu zabaw, usypianie, gotowanie, wymyślanie nowych zajęć. To nie tak, że nie kochają wnuków, ale najzwyczajniej w świecie nie starcza już im sił, a często boją się powiedzieć o tym swoim własnym dzieciom, z uwagi na to, że nie chcą, aby przylgnęła do nich łatka „nowoczesnej babci”, która ma swoje życie, swoje sprawy i nie ma czasu dla rodziny.

Jak nie zmuszać dziadków do opieki nad wnukiem?

Przede wszystkim rozmowa – jak zawsze. Tyle i tylko tyle. Większość z nas ma kochanych rodziców, czyli takich, którzy pomimo tego, że już dawno dorośliśmy i mamy swoje rodziny, zawsze z chęcią nam we wszystkim pomogą. I to jest fajne, ale trzeba też pomyśleć o tych rodzicach. Czy całodzienna opieka nad dzieckiem to nie jest często coś ponad ich siły? Jeśli jest taka możliwość, może warto choć na kilka godzin dziennie zapisać dziecko do jakiegoś klubiku, żeby choć na chwilę ich odciążyć.

Nie ma dwóch takich samych rodzin o identycznych potrzebach i nie ma jednego rozwiązania dla wszystkich. Dlatego, przed powrotem do pracy, warto porozmawiać z dziadkami czy w jakiś sposób są nam w stanie pomóc i jak by to chcieli zrobić. Jedni wolą calodzienną opiekę nad wnukiem w domowych pieleszach, inni mogą pomóc w odprowadzaniu lub przyprowadzaniu z przedszkola, a jeszcze inni chętnie ugotują obiad w weekend. Nie zawsze uda się zorganizować wszystko tak, żeby zadowolić wszystkich na raz, ale ważne, żeby choć w części się to udało. Nie każdy ma rodziców na wyciągnięcie ręki, bo często mieszkamy w dwóch różnych miastach i to daleko od siebie, ale są tacy, którzy mają to szczęście. Warto więc z niego korzystać, nie zapominając o potrzebach i możliwościach dziadków. Bo babcia szczęśliwa, to najlepsza babcia!

A jak jest u Was? Możecie liczyć na dziadków? My tak, ale niestety mieszkają daleko i jeszcze pracują, więc rzadko.

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.