Piękny czas ze słodkim maluszkiem w domu musi się kiedyś skończyć. No dobra, przyznajmy, że ten czas w domu to nie co dzień taka sielanka, a słodki maluszek, zwłaszcza w okolicach drugich urodzin, niekoniecznie jest słodki i grzeczny jak z reklamy.

Kiedy jest zatem najlepszy czas na powrót do pracy? Słuchajcie, nie ma co zasięgnąć porad internetów, bo jedni powiedzą, że jak najszybciej, inni, że najlepiej jak dziecko skończy dwa lub trzy lata, a jeszcze inni błysną dobrą radą – po co wracać? – zróbcie sobie drugie.

Nie ma sensu robić czegoś na siłę i tylko po to, żeby sprostać czyimś oczekiwaniom. Ważne jest to kiedy Wy, mamy i taty, jesteście gotowi na powrót.

Dylematy mamy i taty.

Wracać? Co z dzieckiem? Żłobek, przedszkole czy może opiekunka? A może ściągnąć jakimś cudem babcię? Gdy syn skończył rok, zaczęliśmy się zastanawiać jak ogarnąć temat. W naszym przypadku, skoro i tak do żłobka państwowego się nie dostał, posyłanie Olka do placówki prywatnej trochę nie miało sensu, bo niemalże cała moja pensja (serio) przeznaczana byłaby na czesne. Zdecydowaliśmy, że zostanę z maluchem w domu, bo wyjdzie na to samo, a przynajmniej jeszcze rok obędzie się bez grubszych choróbsk.

Tak więc, spędziłam dodatkowy rok z moim dzieckiem w domu i wcale nie leżałam, nie pachniałam, a po prostu wychowywałam, co, gdy już się tym rodzicem stanie, to się wie, że wcale takie proste nie jest. Czy było warto? Było i widzę to po moim synku, ale myślę, że pewnie gdyby poszedł do żłobka wcześniej, gdy miał te półtora roku, też by przeżył, też byłby szczęśliwy i jakoś byśmy się z tym oswoili. Nam się po prostu bardziej opłacało zostać w domu i to było w tamtym czasie dla nas najlepsze rozwiązanie.

Jak się przygotować do powrotu?

Szczerze, to rok temu po prostu nie byłam gotowa do tego, żeby wrócić do pracy. Jesteśmy w Warszawie sami, dziadkowie są w Lublinie i nie mogą przyjechać na każde zawołanie, więc wiedziałam, że każda kryzysowa sytuacja jak choroba, czy to dziecka czy nasza, była trudna z takim maluchem. Dodatkowo, Olo był karmiony piersią i w wieku półtora roku jakoś jeszcze świata poza mną nie widział, a po dwóch godzinach rozłąki tęsknił jakby mnie nie było z tydzień. Teraz też tęskni, ja zresztą też, ale jest rok starszy i jakoś więcej da mu się wytłumaczyć i szybko przywykł do przedszkola.

Jak zatem przygotowaliśmy się na mój powrót?

1. Zapisaliśmy Olka do przedszkola dwa miesiące przed moją pracą. Miesiąc na pół dnia, drugi ze spaniem. To dobry sposób dla dziecka na oswojenie się z nową sytuacją. Tekst o tym jak przetrwać pierwsze trudne dni.

2. Przedszkole znajduje się w miarę blisko domu i na trasie naszej pracy, co bardzo ułatwia sprawę.

3. Przygotowanie się psychiczne na powrót. Właściwie to fakt, że maluch jest w przedszkoku szczęśliwy, że chce do niego chodzić (choć początkowo mówił, że nie chce😂), sprawił, że wracam idę do pracy spokojna, a to bardzo ważne.

4. Podział obowiązków. Miesiąc wcześniej zaplanowaliśmy jak będziemy organizować dzień, kto będzie malucha wprowadzał, a kto odbierał. Z tym planowaniem u mnie trochę ciężko, bo plan lekcji dostaję pod koniec sierpnia, dosłownie kilka dni przed rozpoczęciem roku, ale dajemy radę.

5. Chwila dla siebie. Wracam po trzech latach. Oj, czuję się trochę jak jakaś kosmitka, bo w przepisach się dużo pozmieniało, a i przyznajmy – moda też się trochę zmieniła, więc jakieś odświeżenie garderoby też się przydało. I serio, wcale nie trzeba na to wydawać milionów – wystrzeliłam się w promocje, a resztę nadrobiłam w ciuchlandach. Przyznam, że znalazłam tam takie perełki, że ciężko powiedzieć, że nie są to nówki ze sklepu.

6. Ogarnięcie domu. Gdy Olek poszedł do przedszkola, miałam chwilę czasu na zrobienie generalnych porządków. Wystarczyły dwa dni i jakoś tak poprawiło mi to humor i wiem, że będzie łatwiej przynajmniej przez pierwszy miesiąc.

7. Jeśli masz pomoc – skorzystaj. Z racji tego, że dziadkowie mieszkają daleko, nie mogą odwiedzać nas zbyt często. Ustaliliśmy więc, że w tym roku jedna z babć, w ramach swojego urlopu, przyjedzie do nas na pierwsze dwa tygodnie mojej pracy. To bardzo ułatwi nam przyzwyczajenie się do nowego porządku dnia. Jeśli więc możesz, skorzystaj z pomocy kogoś bliskiego, nawet przez dosłownie kilkakilka dni.

8. Nadrabianie zaległości do pracy. Trzy lata to dużo jeśli chodzi o rynek pracy. Nawet w szkole wiele się w tym czasie pozmieniało, więc żeby ogarnąć wszystkie nowości miesiąc przed pracą zaczęłam przygotowania. Dobrze wygospodarować sobie nawet te trzydziesci czy czterdzieści minut przed snem każdego dnia jeśli Wasza praca wymaga pewnych powtórek lub uaktualnień.

9. Dobry kalendarz to podstawa. Zainwestowałam, całe 34 złote, w fajny terminarz z Empiku. Czarny, klasyczny, ale nie taki typowo nauczycielski. Dla mnie kalendarz to ważna rzecz, przydaje się zarówno na notatki szkolne jak i domowe. Mój ma na każdy dzień przeznaczoną osobną stronę, dzięki czemu mam sporo miejsca na ważne sprawy, a nie chciałam mieć dwóch osobnych kalendarzy. Dodatkowo jest wielkości zeszytu i nie jest przesadnie ciężki. Jednym słowem – znalazłam ideał, pokochałam i jakoś przyjemniej idzie mi się z nim do pracy. To prawda, że małe rzeczy mają znaczenie i cieszą!

Jestem przykładem tego, że powrót do pracy może cieszyć i nie trzeba się go bać. Ale ważne jest to, żeby się do niego przygotować. Zadbanie o kilka podstawowych slraw zawczasu, jak chociażby opieka nad dzieckiem, sprawi, że będziecie spokojniejsi i będziecie mogli skupić się na swoim zawodzie. Tak szczerze, dla mnie to idealny moment. Po tych dwóch i pól roku od urodzenia po prostu czuję, że jestem gotowa i to jest mój czas.

A jak u Was? Kiedy zdecydowaliście się na powrót? Macie jakąś pomoc czy ogarniacie wszystko sami?

 

 

 

 

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.