Miesiąc, a właściwie to półtora za nami! Bałam się trochę, ale zupełnie niepotrzebnie. To prawda, że rodzice przeżywają wszystko bardziej niż dzieci.

Moje wyobrażenia.

Z racji tego, że „siedziałam” w domu z synem dwa i pól roku, a większość czasu spędzał ze mną, bo tata w pracy a dziadkowie daleko, zdarzało mi się snuć czarne scenariusze o pierwszym dniu w przedszkolu – tym bardziej, że z opowiadań koleżanek bywało ciężko.

Już widziałam moje dziecko jak ucieka z sali albo popada w swój szał i wyrzucają nas z przedszkola. Tymczasem…

Małymi kroczkami.

Przygotowania do przedszkola zaczęliśmy kilka miesięcy wcześniej, o ile można to nazwać przygotowaniami. Dodam tylko, że reakcja syna na przedszkole była następująca- przedszkole tak, ale z mamusią.

Jak więc przygotować malucha do tej wielkiej zmiany w jego życiu?

1. Rozmowa.

Będąc na spacerze spotkaliście pewnie grupę przedszkolaków lub jakąś młodszą klasę podstawówki. Pokaż to swojemu dziecku i opowiedz, że tam chodzą wszystkie dzieci, że się bawią razem, że rodzice jak byli mali też chodzili do przedszkola. Opowiedz, że to takie fajne miejsce, taka duża sala zabaw.

2. Książeczka o przedszkolu.

Książki mają magiczną, a raczej może terapeutyczną moc, więc warto na ich przykładzie oswoić dziecko z pójściem do przedszkola. Oglądając kolorowe obrazki, widząc co robią dzieci, zaciekawimy malucha i sprawimy, że przedszkole stanie się trochę bliższe i znajome.

Oto kilka propozcji dla Was:

Obrazki malucha. W przedszkolu. 

Adaś i Ola zapraszają do przedszkola.

Feluś i Gucio w przedszkolu. 

Kicia Kocia w przedszkolu. 

Rok w przedszkolu.

3. Wizyta w przedszkolu.

Gdy już macie wybrane przedszkole, dobrze odwiedzić je z dzieckiem wcześniej na dniach otwartych. Jednym dzieciom się spodoba, inne będą się kurczowo trzymały rodzica, ale jedna wizyta o niczym nie świadczy i nie zniechęcajcie się. Chodzi o to, żeby pokazać dziecku samo miejsce.

4.  Przygotowanie do przedszkola.

Wybierz się z dzieckiem na zakupy. Pozwól mu wybrać szczoteczkę do zębów, kubek, ciapy, worek, ręczniczek, mały plecaczek. Może pomoże motyw z ulubioną postacią z bajki. Fajnie jest też kupić dziecku ładną poszewkę na pościel – maluch nie będzie się mógł doczekać aż w niej zaśnie. Wybierzcie też razem jakąś zabawkę, może starą albo kupcie nową, do której dziecko będzie się mogło przytulić podczas zasypiania.

5. Mów o przedszkolu, ale nie za często.

Temat wałkowany non stop sprawi, że dziecko będzie się czuło bardziej przytłoczone niż zachęcone.

6. Rozmowa o odpowiedzialności i podziale ról.

Rozmawiajcie o tym, że każdy w rodzinie ma swoje role i swoją pracę. Pracą dzieci jest chodzenie do przedszkola. Rodzice chodzą do pracy, żeby zarabiać pieniądze na dom, na samochód, na ubrania, jedzenie, zabawki. Dzieci, natomiast mają swoją pracę, czyli przedszkole, gdzie się uczą, bawią. Mówcie, że tak musi być, bo człowiek rośnie i musi uczyć się nowych rzeczy i to jest fajne. Takie rozmowy z dziećmi na prawdę dają pozytywne efekty.

7. Odpieluchowanie.

Dziecku będzie dużo przyjemniej jeśli do przedszkola pójdzie już bez pieluszki. Skończone dwa lata to dobry wiek na rozpoczęcie prób odpieluchowania. Naucz dziecko, żeby pamiętało, że po każdej wizycie w toalecie trzeba umyć ręce, chociaż takich podstaw uczą raczej w każdym przedszkolu i żłobku.

8. Ustal z maluchem kiedy po niego wrócicie.

Ja zaprowadzając syna do przedszkola, początkowo na 3.5 godzin, mówiłam, że idę zrobić zakupy, bo denerwował się gdy mówiłam, że muszę iść do pracy. To podziałało. Mówiłam, że kupię kilka rzeczy, on się pobawi i szybciutko do niego wrócę, po obiedzie. Nie mówiłam: Jak zjesz kotlecika, mama będzie – bo co by było gdyby na obiad podali akurat coś innego. Wiecie, dzieci biorą wszystkie słowa bardzo dosłownie. Tłumaczyłam, że po zabawie i placu zabaw mają obiad i przyjdę po niego zaraz po nim.

9. Poranek.

Przed rozpoczęciem przedszkola, dobrze jest ustalić dziecku odpowiedni harmonogram snu. My zawsze budziliśmy się o 7.30, musiałam przestawić syna na 6.30. Jakieś trzy tygodnie wcześniej przestawiłam go na 7.00. Budzik rano i tyle. Tydzień wystarczył. Kolejny tydzień to już 6.30, chociaż 6.40 też byłaby dobra, ale lepiej mieć te 10 minut w zapasie. Maluch szybko się przyzwyczaił, o 20 sam chce już iść do łóżka, bo jest zmęczony. Raz zaśnie szybciej, raz trochę dłużej mu to zajmie, ale o 21, no czasem o 21.30 już śpi i rano wstaje bez problemu (no wiecie – zazwyczaj).

10. Coś na ząb. Rano nie bawimy się w wymyślne śniadania.

Rodzicu, takie życie – wstań chociaż te pół godziny wcześniej. Wypij kawę, ogarnij się. Taki czas dla siebie. Zapomnij robieniu kanapek z rana. Kanapki do pracy czy jakąś sałatkę szykuję dla nas wieczorem, a rano maluch zje jakiś jogurt z płatkami, tosta czy bułkę z masłem albo shakea z banana, jabłka, jogurtu i wody. Serio, 5 minut, może mniej i wystarczy. Dzięki takiej drobnej przekąsce dziecko ma lepszy humor i spokojnie wytrzyma do 9 w przedszkolu, kiedy to dostaje śniadanie.

11. Wyjście z domu.

Staram się robić to bez pośpiechu, autobus do przedszkola mam co pół godziny i nam pozwala to zmobilizować się do sprawnego wyjścia. Jakoś specjalnie nie ma u nas problemu z ubraniem (teraz nie ma, bo kiedyś był), pytam wcześniej syna czy chce zabrać ze sobą jakąś zabawkę do przedszkola i czasem bierze, ubieramy się i lecimy na autobus. U nas można zostawiać wózki w przedszkolu, więc póki co używam go, bo jest to wygodne dla mnie i malucha. Wiecie jak to jest – na spacerze nie mogę za nim nadążyć, a do przedszkola idzie dosłownie w żółwim tempie.

9. Pożegnania.

Nie rozciągajcie pożegnania w przedszkolu w nieskończoność. Większość dzieci marudzi przed samym wejściem do przedszkola, mój też tak miał i ma tak czasem do tej pory. Ale tłumaczę mu tylko, że będzie fajnie, są dzieci, czekają na niego, pytają i szybko zmieniamy buty, szybki buziak i wychodzę. Nawet jak chwilę zapłacze, to dosłownie kilka sekund, ciocie się nim zajmą i na kamerze widzę, że jest ok. Serio, nie ma co przeżywać, żegnać się nie wiadomo ile, prosić w nieskończoność, bo to jest dla dziecka gorsze. Dzieci tak mają, no większość i tyle. Z mojej obserwacji wynika, że są dni kiedy dzieci chętniej chodzą do przedszkola, a czasem takie, gdzie płaczą przy rozstaniach i to niemalże wszystkie. Uwierzcie, to tylko chwilowo. Kochanie, trzymaj się, baw się dobrze. Szybko minie ci czas i po ciebie wrócę. I tyle. To działa. Uwierzcie, tak jest lepiej dla dziecka. A taka niepewność, raz wejdzie do sali, widzi, że tam rodzic czeka to takie mieszanie dziecku w głowie.

10. Pierwszy tydzień najtrudniejszy.

Pierwszy tydzień był trudny, bo maluch trochę popłakiwał ale tylko na początku. Po 10-15 minutach był już zajęty zabawą. Jedak kiedy po niego wracałam cieszył się niezmiernie i w domu ciągle dopytywał czy jutro też idziemy do przedszkola, bo on nie chce. Starałam się tego nie rozwałkowywać. Po prostu mówiłam, że razem jest nam fajnie, ale trzeba chodzić do przedszkola, tam są fajne dzieci, ciocie, robi się tyle ciekawych rzeczy. Pytałam czy był na placu czy coś namalował. Po takiej naszej rozmowie, nie za długiej, zmieniałam temat i już nie wałkowaliśmy tematu przedszkola. Rano, zaraz po wstaniu mówił, że nie chce iść, ale znowu mu krótko tłumaczyłam, że tak trzeba, bo to praca nasza i zdało to egzamin.

11. Nagroda – niespodzianka. 

Czasem jak maluch ma gorszy dzień i bardziej marudzi, mówię, że będę miała dla niego jakąś niespodziankę jak przyjdę. Czasem jest to samochodzik, czasem książeczka lub gazetka dla dzieci a czasem soczek albo jakieś ciastko lub po prostu idziemy na lody. Nie często, żeby dziecko się nie przyzwyczaiło. Kilka razy na się to zdarzyło, podziałało, ale syn nie domaga się niespodzianek codziennie, w sumie to o nie nie dopytuje, więc w naszym przypadku wyszło dobrze.

12. Spanie w przedszkolu.

Po miesiącu przeszliśmy na system całodzienny w przedszkolu. Oczywiście martwiłam się jak to będzie, bo w domu zasypia tylko ze mną, a tu proszę – zasypia w dosłownie 5 minut. Nie płacze, śpi dobrze. Cieszy się, że będzie spał i opowiada mi codziennie A wiesz, dziś śpiłem (tak, śpiłem) w przedszkolu. Ma swojego króliczka, przytula się i śpi. Tak po prostu.

Co jeśli dziecko od razu musi iść do przedszkola na cały dzień? Szczerze, to zauważyłam, że po obiedzie, gdy go odbierałam, a dzieci miały już rozłożone leżaki, Olek z przyjemnością położyłby się na nich i zasnął. Dlatego myślę, że nie ma co przeżywać. Koleżanka Olka, która poszła w tym samym czasie do przedszkola z nami, od razu była na leżakowaniu. Czasem pomarudziła trochę przez kilka dni i się przyzwyczaiła. Maluchy około tej 13, kiedy idą spać, są już zmęczone, najedzone, więc większości z nich sen przychodzi bardzo szybko.

Przygoda z przedszkolem to wspaniała rzecz. To tak naprawdę początek edukacji Waszego dziecka. Jest to ciężkie, bo maluch przyzwyczajony do bycia z rodziną nagle wkracza w inną grupę, ale słuchajcie – takie jest życie. Lęk to normalna sprawa. Dziecko początkowo się boi, płacze, ale nie można przecież trzymać dziecka w nieskończoność w domu. Dziecko musi nauczyć się życia w grupie i przedszkole to dla niego idealne miejsce. Jedne dzieci zaczynają tę przygodę szybciej, inne później. Dwa i pół roku to dobry czas. Dziecko dużo rozumie, większość mówi, więc łatwiej pytać o jego potrzeby i przeżycia.

Mam nadzieję, że nasza historia okaże się komuś pomocna. A jak u Was przygotowania do przedszkola? Może macie już to za sobą?

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.