Nie od dziś wiadomo, że dzieci chłoną wiedzę jak gąbka i to prawda. Najwięcej jesteśmy w stanie „nauczyć” takiego malucha poprzez zabawy tematyczne oraz zabawy z książką. Bo – to ważne – książka to też zabawa, choć może innego rodzaju. Ilustracje, litery, szelest przewracanych kartek, oczekiwanie dziecka, co będzie na kolejnej stronie. To wszystko buduje wyobraźnię dziecka, uspokaja je, wpływa korzystnie na rozwój mowy, zasób słownictwa. Uczy prawidłowych struktur gramatycznych i poszerza wiedzę o otaczającym świecie.

Zabawa z książką

Książka ma magiczną moc. Poświęćmy choćby 15 minut dziennie na książkę dla dziecka. Nie chodzi tu nawet o czytanie, można przecież opowiadać swoimi słowami, można porównywać obrazki, dziecko może samo tworzyć własną historię do ilustracji, można zgadywać litery lub cyfry. Gwarantuję Wam, że to doskonały sposób na wspólne spędzenie czasu i taka aktywna forma „czytania” zajmie nawet największego żywczyka, który z trudem usiedzi pięć minut w miejscu (wiem to z własnego doświadczenia).

Książeczki edukacyjne 

Zobaczcie tylko na ilustracje książeczek z Biedronki. Cena – 12.99, aż żal było nie kupić.

Książeczka Na Wsi – wspaniała do pokazania dziecku otaczającego świata i tego skąd się biorą produkty na naszym stole. Piękne obrazki, stylizowane na stary Elementarz Falskiego. Mnie urzekła!

Książeczka Alfabet – idealna do pierwszych zabaw w naukę czytania. Tak, tak – można się zdziwić, ale taki dwulatek, który opatrzy się na takie piękne obrazki z podpisami, na pewno szybciej nauczy się czytać. Bo czytanie globalne jest najbardziej naturalną formą nauki czytania. Ilustracje, jak w poprzedniej, bardzo przypadły mi do gustu. Książeczka jest bardzo przejrzysta, nie rozprasza dziecka, co jest niezwykle ważne.

Książeczka Pierwsze słowa po angielsku – wiadomo, że naukę języka obcego najlepiej rozpocząć jak najwcześniej. Dwa lata to wiek idealny. Ta książeczka pomoże Wam oswajać dziecko z pierwszymi słówkami z otaczającego go świata. Mega fajne ilustracje.

Jak widać, dobra książka dla dzieci wcale nie musi być droga. Bardzo często kupuję takie książeczki w Biedronce lub Lidlu, nie tylko ze względu na cenę, ale przede wszystkim na jakość i walory estetyczne.

Tablet, komputer, książka – uważam, że trzeba iść z duchem czasu i przyjąć do wiadomości, że nasz trzylatek będzie te sprzęty obsługiwał lepiej od nas, ale książki, takiej w wersji papierowej, nie zastąpi nic. Książka, oprócz zabawy klockami oczywiście, to świetny sposób na rodzinme spędzanie czasu i tworzenie więzi między rodzicami a dzieckiem.

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.