Co będzie? Czy sobie poradzę? Jak ja to ogarnę? A co jeśli…? Te pytania chyba zadajemy sobie najczęściej, gdy czeka nas jakaś trudna decyzja dotycząca zmian w naszym życiu, zwłaszcza zawodowym. Ale wiecie co – to dobrze, że się boimy, jest to najbardziej naturalna rzecz na świecie, bardzo pierwotna rzekłbym. Chodzi o to, że boimy się zmian, bo zmiana to jest jakieś odstępstwo od sytuacji bezpiecznej, stabilnej, do której przywykliśmy, i nawet jeśli ta sytuacja nas przytłacza to i tak ciężko nam się z nią rozstać właśnie ze względu na tę przewidywalność.

Bo w końcu większość lubi przewidywalność.

Nie wiem czy wiecie, ale niechęć do zmian jest w nas głęboko zakorzeniona od pokoleń. Wyobraźcie sobie człowieka pierwotnego, dla którego każde odstępstwo, zmiana od dotychczasowego trybu życia oznaczać mogła jego utratę. A lęk i niechęć przed czymś nieznanym miały zapewnić przetrwanie gatunku.

Dziś żyjemy w nieco innych czasach, bo może i żaden dziki zwierz nas nie pożre jak pójdziemy do pracy inną drogą, ale obawy przed nieznanym pozostają. A ogarniają nas one najbardziej gdy chodzi o zmianę zawodowej ścieżki. Bo jeśli o pracę chodzi, to ileż rozmyślań, nieprzespanych nocy i tabelek za i przeciw kreśliliście w życiu?

A co będzie jeśli…?

Wszyscy w życiu dokonują wyborów – i kobiety i mężczyźni, ale jak już jesteś Rodzicem i masz dziecko, wybór staje się jeszcze trudniejszy. Powrócić do pracy, do miejsca, w którym wiesz, że łatwo nie będzie, z różnych względów, ale jednak jest stabilnie i przewidywalne, czy podjąć wyzwanie z przekonaniem, bo nawet nie nadzieją, tylko silnym przekonaniem, że będzie dobrze, że sobie poradzisz. Że dziecko nie będzie chorować z żłobku lub przedszkolu tak, że w nowej pracy będziesz tylko gościem i nie przedłużą Ci umowy.

Zmiana myślenia.

A może przestać się zadręczać i podjąć wyzwanie, zawalczyć o siebie z ufnością, że po prostu się ułoży i tyle! Bo tak na prawdę to zawsze „coś” będzie nas odwodziło od podjęcia decyzji o zmianie. Zawsze będzie jakieś „ale”, zwłaszcza dla matek, bo a to żłobek, a to przedszkole, potem szkoła, lekcje, kredyt i wiele, wiele innych, ale zawsze to „coś”, sprawi, że trochę się zniechęcimy, a często po prostu zrezygnujemy.

Tylko czy nie warto postarać się i po prostu spróbować? Tylko a może i aż – spróbować. Spróbować coś zmienić, choćby po to, żeby kiedyś nie żałować. Bo tak na prawdę, nigdy nie ma idealnego momentu na zmianę, zwłaszcza gdy jest się rodzicem i ktoś inny, mniejszy, jest od Ciebie zależny. Ale przecież w końcu rodzic, który mimo lęku i obaw próbuje, daje najlepsze świadectwo swojemu dziecku. Bo w życiu chodzi o to, by właśnie mimo lęku iść naprzód, po coś nowego, po szczęście, nawet jeśli wcale nie jest to takie proste.

Może podam teraz dziwny i błahy przykład, ale byłam ostatnio na oysznej kolacji i gdy przyszło do wyboru deseru w mojej głowie już pojawiły się analizy. Wybrać opcję bezpieczną czy zaszaleć. I zaszalałam, a deser lodowy o smaku koperkowym, cynamonowo-pomidorowym rabarbarowym z kruszonką to była, zaraz po daniu głównym, najlepsza rzecz jaką w życiu jadłam. Serio, byliśmy z mężem tak zaskoczeni, tacy po prostu usatysfakcjonowani. I widzicie, gdybyśmy wybrali bezpieczniejszą opcję być może nigdy nie miałabym okazji skosztować czegoś tak wspaniałego. Wiem, ja na prawdę wiem, że wybór deseru to nie to samo co rozterki nad zmianą pracy, ale warto jednak spróbować w życiu czegoś nowego, po prostu skosztować innego wymiaru.

Chodzi o to, że czasem warto otworzyć się na coś nowego, nawet jeśli trochę się tego boimy. Ale nic na siłę, bo jeśli z jakiegoś powodu nie jest się do czegoś przekonanym, to warto chwilę odczekać i podejść do zmiany na spokojnie, bo każdy z nas ma w końcu inne życie, inne możiwości. Każdy z nas jest inny i po swojemu podchodzi zarówno do zmian jak i do życia i lęku. I właśnie ta różnorodność jest w nas ludziach najpiękniejsza.

Jak Wy podchodzicie do zmian? Boicie się czy raczej traktujecie to jako rodzaj nowej przygody?

 

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.