Mówi się, że dzieci to przyszłość i to, z całą pewnością, jest prawda. Pracuję w szkole i mam styczność z dziećmi i małymi i takimi, które to już są nastolatkami. Dzięki temu wiem ile, jeśli chodzi o tę przyszłość, zależy od nas – dorosłych. Bo kto będzie rządził tym światem za lat dwadzieścia czy trzydzieści? Tak – nasze własne maluchy. To one przejmą wówczas stery, to one utworzą swoje rodziny i tak jak my teraz, wychowywać będą kolejne pokolenie.

Co zatem możemy dać Dzieciom? Dzień Dziecka za pasem i każdy rozmyśla o prezentach. I dobrze – fajnie jest dostać jakiś, nawet mały, materialny prezent. Czy jest ktoś kto tego nie lubi! Ale poza prezentem, ważne jest coś innego i to nie tylko „od święta”, raz w roku.

Cierpliwość i szacunek. Wsparcie i zrozumienie. Bliskość i czułość. Słowa.

Cóż więcej, oprócz czasu, możemy dać naszym Dzieciom? A może tak cierpliwość? Bo ileż to razy ta nasza, rodzicielska, cierpliwość jest testowana? Co dzień, a czasem pewnie nawet kilka razy dziennie. Ileż to razy traciliśmy cierpliwość dla dwulatka, który słowo NIE rozumie na swój własny sposób, a potem dla nastolatka, który nawet się nie zatrzyma, żeby to nasze NIE wysłuchać, tylko trzaśnie drzwiami? Cierpliwość – jednym przychodzi łatwiej, innym trudniej, można ją trochę poćwiczyć, ale do tego trzeba mieć motywację. A czy dobro Dziecka, wychowanie go na człowieka potrafiącego radzić sobie z emocjami, nie frustrata, nie jest największą motywacją rodzica?

Może szacunek? Bo to nie jest tak, że dzieci i ryby głosu nie mają. Mają, i z chwilą narodzin dokładnie to symbolizują swoim płaczem, który jest ich pierwszym samodzielnym oddechem. Bo ileż to razy odbiera się dziecku ten szacunek, bo przecież dorosły wie lepiej? A dziecko, nawet dwulatek, też ma już swoje upodobania, swoją osobowość i swoje własne małe plany. I wcale nie chodzi tu o rozpuszczenie, brak zasad, ale o to by te czasem niby nasze, dobre zasady nie były krzywdzące dla dziecka. Słyszałam o przypadku rodziców, którzy, jeśli dziecko nie zjadło np. obiadu, i nie zjadło go dalej przez cały dzień, to dostało kolacji. Wyobrażacie sobie? To jest totalne pozbawienie dziecka szacunku i poniżenie, upodlenie wręcz. Tak nie można, bo to już jest przemoc. A przecież nawet małe dziecko ma prawo czegoś nie zjeść, czegoś nie lubić, tak samo jak dorosły. Chyba nie każdy lubi wątróbkę albo makaron z serem, prawda? Dziecko to Człowiek, tylko mniejszy, bardziej bezbronny i w pełni zależny od dorosłych. Dlatego, komu jak komu, ale to Dzieciom należy się szacunek, dobre słowo, wtedy one odwdzięczą się tym samym i wyrosną na ludzi, którzy nie myślą tylko o sobie, ale i o innych.

Może wsparcie i zrozumienie? Bo czy nie jest wspaniałe to, że Dziecko może ufać swojemu rodzicowi i wie, że ten ze zrozumieniem podejdzie do każdej jego decyzji. Czy nie piękne jest to, kiedy Dziecko wie, że rodzice, najbliższe mu osoby, wspierają jego marzenia, i nawet jeśli czasem wydają się mało realne, próbują mu pomóc w ich realizacji? Bo to dzięki wsparciu i zrozumieniu Rodziców Dziecko ma odwagę i siłę walczyć w życiu o swoje szczęście.

Bliskość i czułość. Tak szybko o nich zapominamy. Póki dziecko jest małe, przytulamy je często, całujemy, rozmawiamy. A w pewnym momencie przestajemy lub robimy to sporadycznie. Oczywiście, nie będziemy do nastolatka mówić dziecinnym językiem i obściskiwać go przy kolegach, bo nie o to tu chodzi. Ale jakoś tak chyba, z wiekiem, większość rodziców staje się bardziej szorstka i powściągliwa jeśli chodzi o wyrażanie emocji.

Słowa. Nie tylko czyny mogą ranić, ale i słowa. A te nawet bardziej, bo niby tylko słowa, ale jednak to właśnie one mają ogromną moc. Dlatego uważajmy na to jak i co mówimy naszym Dzieciom. Czasem, rzucone gdzieś „Jesteś niegrzeczny”, „Maruda z Ciebie”, „Ale z ciebie guzdrała”, „Mamusia Cię nie lubi” czy w późniejszym czasie popularne „Znowu kolejna trója” przynoszą, w konsekwencji, więcej złego niż pożytku. Ostatnio, w markecie, widziałam mamę i nastolatka robiących zakupy. Mama w taki niemiły sposób rozmawiała z tym synem, z takim wyrzutem, zniecierpliwieniem, że aż przykro mi się zrobiło i pomyślałam, że nigdy nie dopuszczę do tego, aby odezwać się tak do swojego dziecka, do ucznia czy nieznajomego dziecka na placu zabaw. Pamiętajcie, że nie tylko to co, ale i jak mówimy ma ogromne znaczenie w wychowaniu.

Bo w wychowaniu nie liczy się tylko to ile czasu spędzimy z Dzieckiem, ale jak go spędzimy. Bo to właśnie „jakość”, zawarta w słowach, w bliskości, czułości, wsparciu, zrozumieniu, w okazanym szacunku i w cierpliwości, jest dla Dziecka prawdziwym, bezcennym prezentem jaki może dostać od Rodziców.

 

Share:
Written by omatulu!
Mama. Nauczycielka. Dziewczęca kobieta, która chyba za dużo marzy. Ale marzyć każdy może, bo marzenia przecież mogą się urzeczywistnić.