No, miała być zupa z soczewicy, ale, choć zawsze spiżarkę mam pełną, tym razem jakoś umknęło mi to, żeby sprawdzić wcześniej czy aby na pewno mam główny składnik, czyli soczewicę. No i nie miałam. Co zrobić? Dziecko z tatą na dworze i może wrócą za godzinę, może dwie, a tu nic do głowy mi nie przychodzi. Ile można jeść pomidorowe, ogórkowe, kalafiorowe, krupniki i barszcze. I o – spadło na mnie objawienie – a gdyby tak zrobić krem z groszku z puszki i batata i wloszczyzny?

No i zrobiłam. Nawet mężowi smakowało, choć stwierdził, że odrobina ostrości by się przydała, więc najpierw obdarzyłam go swoim ostrym spojrzeniem, a potem sypnęłam mu szczyptę chilli. Czyli można wrzucić na bloga, zapdać dalej, ratując się tym samym w sytuacji kryzysowej (batata akurat miałam, bo ostatnio piekłam i jeden się ostał w czeluściach lodówki).

Składniki:

1 puszka groszku w zalewie (Dawtona, Pudliszki, Bonduelle, Kwidzyń lub takie w szklanych słoikach z Biedronki)

1 marchewa

1 pietruszka

kawałek selera

2 cebule

1 batat

1 ząbek czosnku

Sól, pieprz

3 łyżki śmietanki 30%

1 łyżka masła klarowanego lub 2 oleju do podsmażenia włoszczyzny

Przygotowanie:

Do garnka, w którym zrobię zupę wlewam olej lub masło klarowane. Na tarce na dużych oczkach (lub w misie blendera) ścieram: marchew, pietruszkę, celublę, batata, seler. Wszystko przekladam do garnka, solę i podsmażam na maśle pod przykryciem, żeby się poddusiło. Po ok 10 minutach dodaję groszek (odsączony z zalewy), około 1,5 litra wody i gotuję ok 20 minut pod przykryciem. Na koniec dodaję ząbek czosnku i pieprz. Blenduję na krem i dodaję śmietankę.

Podaję z grzankami.

Smacznego.

Share:
Written by omatulu!
Mama. Nauczycielka. Dziewczęca kobieta, która chyba za dużo marzy. Ale marzyć każdy może, bo marzenia przecież mogą się urzeczywistnić.