Każdy rodzic czeka na to, żeby nie musieć wreszcie kupować pieluch i odłożyć tę stówkę miesięcznie (wiadomo, na początku jest więcej niż stówka). Ileż to nowych perspektyw się otwiera z taką kasą w kieszeni! Marzyłam o tej chwili, ale bałam się, bo mieliśmy kilka podejść i jak już było dobrze, pojawiał się bunt, także ten… szczerze, to miałam wizje mojego syna-nastolatka w pieluchach!

Kiedy zatem zacząć odpieluchowanie?

Nie ma wytycznych dotyczących tego, kiedy należy pozbyć się pieluch. Ważna jest przede wszystkim gotowość fizjologiczna i psychiczna dziecka. Mam wielu znajomych z dziećmi i, zazwyczaj, większości udawało się w jakoś w okolicy 2 urodzin. Mam też koleżankę, której syn robił kupę i siku na kibelek (z nakładką) jak miał półtora roku. Wszystko zależy od dziecka i rodzica. Czytałam nawet gdzieś artykuł o tym, że dopiero w wieku 2 – 2,5 roku zwieracze dziecka są przygotowane odpowiednio do treningu czystości. I powiem Wam, że trening to dobra nazwa, bo chodzi tu o to, żeby umieć kontrolować mięśnie odpowiedzialne za wydalanie, a to wcale nie jest takie proste. Jedne dzieci łapią szybciej, inne wolniej, na ogół trwa to ok. 2 – 3 miesiące, choć dziewczynkom przychodzi to chyba łatwiej.

Odpowiedni czas. Wsparcie. Zachęta. Bez presji.

Te trzy aspekty są kluczowe. Szczerze, myślałam, że jak zdejmę Olkowi pieluchę, zsika się kilka razy w majtki, to załapie o co chodzi i będzie po sprawie. Tymczasem, to jest rzeczywiście pewien proces, trening i musi trochę potrwać. Przez około trzy tygodnie bywało różnie, czasem myślałam, że już „po sprawie”, a tu nagle siku na dywanie, zwłaszcza w trakcie zajmującej zabawy. Poniżej przedstawiam kilka punktów, które nam pomogły w naszej przygodzie z odpieluchowaniem.

1. Wybierzcie odpowiedni czas. Chodzi o gotowość dziecka i o porę roku. Lepiej zaczynać gdy na dworze jest ciepło, bo po prostu na spacerze łatwiej i przyjemniej robi się siku gdy w pupę nie jest zimno. Najlepszy czas to okolice 2 roku życia, ale jak większość rzeczy to kwestia indywidualna u dzieci.

2. Zachęta. Ładny nocniczek i nakładka na kibelek działają na dziecka motywująco. Dobrze robić siku i kupę na jedno i drugie, żeby przyzwyczajać dziecko do kibelka. My robimy kupę na kibelek, bo po prostu nie ma problemu z myciem nocnika, ale zdarzy się, że syn zrobi kupę na nocniczek, bo tak chce i tego absolutnie mu nie zabraniamy.

3. Rozmowa. Dobry przykład. Kupcie książeczkę obrazkową dotyczącą higieny i tłumaczcie dziecku dlaczego robimy siku i kupę. One uwielbiają, gdy wszystko im się dokładnie tłumaczy. Podczas zabawy niech misio lub lalka zrobią siku na nocniczek, powiedzcie, że one są już duże i nie chcą nosić pieluch, dlatego robią siku na nocnik i że pora na to, żeby i Oluś, Antoś czy Kasia też już tak robili, tak jak mama i tata. Pamiętajcie, przykłady z życia wzięte są najlepsze!

4. Nocnik „w zasięgu ręki”. Zawsze czysty, opłukany po kolejnym siku. Niech sobie stoi w salonie czy w pokoiku dziecka, tam gdzie spędza najwięcej czasu. Dzięki temu, dziecko szybko zareaguje na naglą potrzebę.

5. Ubranie. Majteczki gdy jest ciepło lub majteczki i jakieś wygodne spodnie, które dziecko samo sobie ściągnie. Nie ma sensu ubierania dziecka w jeansy z guzikami po domu, bo niestety, ale nie jest to zbyt wygodne.

6. Zachęta. Niby nie ma co chwalić w nadmiarze, tak piszą książki, ale na mojego syna brawo od czasu do czasu czy pochwała zadziałała korzystnie, cóż nie wiem czy mu tym psychiki nie skrzywdziłam 🙂

7. Zagadanie. Oczywiście, że nic na siłę. Jak mi dziecko krzyczało i uciekało z nocnika, i mówiło (taaak, raczej się darło w niebogłosy), że nie to na siłę go nie zmuszałam. Ale w przypadku, gdy to „nie” spowodowane było np. zajęciem się zabawą i jakoś delikatnie dało się go odciągnąć na chwilę, to mówiliśmy mu coś w stylu: Strażak Sam jak jedzie na akcję musi najpierw zrobić siku, Pszczółka też robi siku, żeby jej nie było ciężko fruwać. No, cóż głupoty, ale przecież nie będę do dziecka mówiła: „Aleksandrze, wypróżnij się proszę”. Dzieci lubią tego typu przykłady i na prawdę, raczej nie działamy tu na ich niekorzyść.

8. Wsparcie bez presji. Jeśli dziecko kategorycznie odmawia siadania na nocnik lub kibelek, nie zmuszajmy go. Dajmy mu tydzień przerwy i po prostu spróbujmy jeszcze raz – zdejmijcie pieluchę i niech chodzi tylko w majteczkach lub spodniach. Jeśli macie dywany, zdejmijcie je, będzie łatwiej posprzątać. Rozłóżcie tylko małą matę czy koc do zabawy i gotowe.

9. Nie denerwuj się, rodzicu! Wiecie, z opowieści niektórych to myślałam, że kilka dni i po sprawie, tymczasem, wiadomo jak to z opowieściami bywa… No i co, no denerwowało mnie, że to już tydzień a jemu dalej zdarza się, i to często, zrobić siku w majtki. Wszystko do prania, podłogę zmywaj, a syn ucieszony próbuje zrobić siku w drugim miejscu, tak o – na złość! Ale jak w każdym przypadku – głęboki oddech, magiczne słowo niecenzuralne wypowiedziane w głowie i mama spokojnie, z uśmiechem mówi synkowi, że nic się nie stało, pewnie się zabawił i nie zauważył siku. A następnym razem, na pewno zdążymy (może nie następnym, ale dwudziestym już tak :).

10. Regularność. Sadzaj dziecko na nocnik regularnie. Małe dziecko, początkowo nie zawoła, że mu się chce. To my musimy tego pilnować i po prostu sadzać je często na nocnik. Po jakimś czasie samo „załapie” o co chodzi i samo się ureguluje.

11. Spanie. Nam w czasie drzemek nie zdarzyło się zmoczyć łożka, ale w nocy różnie. Zawsze przed pójściem spać, Olo robi siku na nocnik, ale noc jest długa, więc wiadomo… polecam więc podkłady higieniczne pod prześcieradełko dziecka. My mamy takie małe 90 na 60 cm z Rossmanna, ale są też w Carrefurze firmy Bella. Fajna sprawa, bo wtedy nie trzeba suszyć materaca. Ja robię tak, że na prześcieradło kładę podkład i na to jeszcze poszewkę. Na tym śpi syn i w razie jak przyjdzie siku, ściągam mokrą poszewkę i matę i kładę samą nową matę, bo dwa razy nie zdarzyło mu się w nocy zmoczyć. W ten sposób upraszczam sobie zmianę całego prześcieradła w nocy, dzięki temu dziecko też jakoś się nie rozbudza.

12. Przebranie. Podczas nauki pożegnania pieluchą, idąc na spacer pamiętajcie o spodniach i majteczkach na przebranie. Dobrze mieć nawet dwie pary. Przezorny zawsze ubezpieczony 😀

Mam nadzieję, że nasza historia okaże się komuś pomocna. Nam cały proces zajął dwa miesiące i wiecie co – ta stówka w kieszeni się przydaje! Buziaki.

 

 

Share:
Written by omatulu!
Mama. Nauczycielka. Dziewczęca kobieta, która chyba za dużo marzy. Ale marzyć każdy może, bo marzenia przecież mogą się urzeczywistnić.