Może zdążyliście już zauważyć, że lubię gotować, choć już czasem mam dosyć wymyślania tych wszystkich obiadów, śniadań i kolacji. No, ale wiadomo – jakoś trzeba to dziecię, siebie i męża wykarmić (jego w sumie mniej, bo je obiady w pracy). Z małym dzieckiem gotowanie to wyzwanie, dlatego czasem (lub często), trzeba sobie jakoś je ułatwiać. Jednym z moich sposobów na to jest używanie do zagniatania ciasta miski – zamiast stolnicy.

Ten przepis na szarlotkę jest bardzo szybki, ale i w miarę zdrowy (no użyłam jabłek gotowych, kupczych, ze słoika, ale skład był ok). No niestety, nie zawsze jest czas na starcie jabłek i przesmażenie. Plusem, jest samo ciasto, z różnych rodzajów mąki, bo po prostu pszennej zostało mi półtorej szklanki, więc resztę dałam jaglanej, orkiszowej i krupczatki. Ale na prawdę, wyjdzie nawet z samą pszenną lub innymi, bez pszennej.

Składniki na średnią blachę:

4 szklanki mąki (u mnie akurat było tak: 1,5 pszennej, 1 jaglana, 1 orkiszowej i 0,5 krupczatki)

1 masło 82 lub 83 procent

1 duża łyżka śmietany lub jogurtu naturalnego

1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

6 żółtek

0,5 szklanki cukru trzcinowego

1 łyżeczka cynamonu do jabłek

Słoik z gotowymi jabłkami (ja miałam te z Lidla, w nich jest 900g)

Przygotowanie:

Do dużej miski wsypuję miks mąk lub jeden rodzaj mąki, dodaję proszek do pieczenia i mieszam. Wsypuję cukier, dodaję żółtka, śmietanę i zagniatam delikatnie ciasto. Gdyby było za rzadkie, dosypcie ok pół szklanki mąki (wszystko zależy od wielkości żółtek).

Rozgrzewam piekarnik do 170 stopni z termoobiegiem.

Gotowe jabłka blenduję jeszcze w słoiku. Wolę takie niż kawałki, tzn. moje dziecko tak woli.

Ciasto dzielę na pół, dosłownie trochę więcej na spód. Na blachę kładę papier do pieczenia i rozrywam kawałki ciasta przeznaczonego na spód i kładę je na papier, a nastepnie palcami zlepiam w całość, bo po co wałkować 😀 Wkładam spód ciasta do rozgrzanego  piekarnika na ok 5 minut i wyciągam. Teraz wykładam jabłka i posypuję cynamonem. Na wierzch ukladam ciasto. Albo rozwałkowane delikatnie na odpowiedni rozmiar albo po prostu rwę ciasto na drobne kawałki i rzucam koło siebie. Zlepią się podczas pieczenia.

Piekę 40-45 minut w 170 stopniach z termoobiegiem.

Smacznego kochani!

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.