Sezon komunijny rozpoczęty. Niedługo i my mamy Komunię w rodzinie i tak naszły mnie przemyślenia nad tym tematem. Powróciły wspomnienia, kiedy to ja szłam do Komuni, jak wybierałam sukienkę, jak uczyłam się wiersza, żeby go wyrecytować podczas uroczystosci w Kościele. Pamiętam próby przed Komunią jakby to było wczoraj, a minęło już… 22 lata!

Komunijna (o)presja

Fora internetowe aż huczą od zapytań jaki prezent na Komunię, ile dać pieniędzy, a to, że dzieci teraz takie, że nic je nie ucieszy i że w głowach (raczej piszą, że w du..ch) im się poprzewracało. Ale chwila, czy na pewno to dzieciom się poprzewracało? A może jeat tak, że to sami dorośli zbytnio się nakrecają i osaczają dzieci całą tą komunijna oprawą: super lokal, przeżywka w co się ubrać, suknia niczym na ślub, makijaż (u 9-letnich dziewczynek!) czy Hania już umie wierszyk, ciekawe co ci wujek chrzestny kupi na Komunię? Tak, tak – to my dorośli mamy tendencję do przesady i przelewamy to na dzieci. Wiadomo, dzieci są różne, tak jak ich rodzice, ale nie jest prawdą, że dla dzieci sama Komunia jest nieważna i że liczą tylko na prezenty. Patrząc wstecz, też pamietam, że ciekawiło mnie co tam dostanę, ale i tak sama Komunia i uroczystość były najwazniejsze. No, przypomnijcie sobie czy wy sami też o czymś nie marzyliście na Komunię? 22 lata temu królowały rowery, zegarki, złote pierścionki czy łańcuszki, a teraz mamy trochę inne czasy i inne rzeczy są w modzie. Nawet kiedyś dziadkowie czy chrzestni dawali drobny podarunek dziecku na Komunię, tak się przyjęło i chyba już to się nie zmieni.

Dawać czy nie dawać?

Jedni mówią, że tak, inni, że nie. Zdania są podzielone, jak zawsze. Myślę, że jest to kwestia tego, że kiedyś Komunia była bardziej kameralna: rodzice, dziadkowie, rodzeństwo rodziców i tyle. Zazwyczaj obiad był w domu, bo po prostu nie było tylu lokali i restauracji co teraz. Ale czy to źle, że ktoś robi obiad w restauracji? Żyjemy w takich czasach, że – zwłaszcza w dużych miastach, ciężko za wszystkim nadążyć, nie każdy umie i ma siłę zrobić obiad dla kilkunastu osób. No, bo weź człowieku wszystko przygotuj i jeszcze zdąż do Kościoła na Komunię własnego dziecka! Sądzę, więc, że prezent na Komunię jest od gości takim wyrazem podziękowania za zaproszenie i pamiątką dla dziecka.

Ale – gdzie ten zdrowy rozsądek?

Nie nakręcajmy się zbytnio nawzajem. To zazwyczaj dorośli, gdy tylko wspomni się o Komunii, sprowadzają rozmowę na temat prezentów. Pamiętajcie, że to, że jest się chrzestnym wcale nie znaczy, że trzeba wydać całą pensję na prezent. Od zapewnienia dziecku wszystkiego, co potrzebuje są rodzice, dlatego rodzice powinni ograniczyć swoje niby żarty typu „No chrzestny, za rok Komunia, lepiej zbieraj”. Niby żart, ale w złym tonie, bo jeden potraktuje to jako żart, a drugi już poczuje presję i „obowiązek” uzbierania niezłej sumki. A dziecko ciągle słysząc tego typu komentarze rodziców, faktycznie może sobie pomyśleć, że w całej tej Komunii chodzi tylko o kasę.

Mądry rodzic.

Wszystko, jak zawsze, zależy więc od rodziców. Jak nie sprowadzić ważnego, religijnego przeżycia do poziomu super prezentów i lokalu z oprawą jak na ślub? Bo to przecież nie ten dziewięciolatek zamawia restaurację czy wybiera menu. To my, DOROŚLI robimy często wyscigi i zamawiamy lokal już dwa lata wstecz, stresujemy się ubiorem, fryzjerem, tym kto nam zrobi paznokcie i w tym wszystkim zapominamy o dzieciach i tym, że to ich dzień, a nie nasz.

Jesli chodzi o prezent komunijny, to przecież rodzice znają sytuację chrzestnych swojego dziecka czy dziadków, więc wręczając zaproszenie na Komunię warto poczekać na rozwój rozmowy i pytanie czy dziecko chce coś konkretnego. Wtedy możemy zaznaczyć, że to sakrament sam w sobie jest ważny dla dziecka i dla nas i że jeśli już, to prezent symboliczny lub złożenie się drobną sumą na coś większego np. rower albo dołożenie do kursu językowego lub obozu na wakacje. Warto podkreślić, że nie oczekujecie niczego, bo to uroczystość religijna, no ale wiadomo, że i tak raczej goście i tak coś dadzą, więc podkreślcie tylko (oczywiście jeśli tak uważacie), że waszym pragnieniem jest aby prezenty były skromne i nie zdominowały tego dnia, bo najważniejszy jest dla was i dziecka sam fakt Komunii i spotkanie z rodziną.

Co my wybierzemy na prezent?

My osobiście damy pieniądze (300 zł). Wiem, że nasza rodzina mądrze tym zagospodaruje. Przyjęcie będą mieli w restauracji, będzie nas 3 (razem z Olkiem, ale on nie rzuci się na jedzenie jakby nie jadł rok – ja tak😂, bo jestem wygłodniała przez karmienie). Myślę, że 300 zł to chyba w porządku, bo to bliska rodzina, i wiem i że im się przyda, ale wiem też, że nigdy nikt z ich strony nie robiłby nam wyrzutu gdybyśmy dali mniej. Może gdyby robili przyjęcie w domu dalibyśmy 200 zł, ale w domu nie ma warunków, ciężko byłoby samemu obiad przygotować jakoś na czas po powrocie z Kościoła.

A jakie jest Wasze zdanie na temat komunijnej (o)presji? Czemu wielu z nas, rodziców, w tak konsumpcyjny sposób skrada ten piękny dzień swoim dzieciom?

Share:
Written by omatulu!
Mama. Nauczycielka. Dziewczęca kobieta, która chyba za dużo marzy. Ale marzyć każdy może, bo marzenia przecież mogą się urzeczywistnić.