Ciasto na pierogi według przepisu mojej abci. Jej super składnikiem był jogurt i to właśnie ciasto najbardziej mi smakuje.

Spróbujcie, może i Wam ten sposób przypadnie do gustu. Polecam robić ciasto w misce, wtedy nie brudzimy stolnicy.

P.S. Jak Wam zostanie farsz do pierogów, to na drugi dzień dodajcie trochę szpinaku i czosnku i zróbcie kopytka. Albo po prostu zjedzcie 😀

Składniki na ciasto (ok 50 pierogów)

3 szklanki mąki (najczęściej daję taką Eko pszenną z Lidla, nie jest tak przemielona, dziś dałam 2,5 szkl zwyklej pszennej i 0,5 szklanki pszennej pełnoziarnistej)

3 szklanki jogurtu naturalnego

1/2 małej łyżeczki soli

1 łyżka oleju

Do dużej miski wsypujemy mąkę, dodajemy sól i jogurt. Wyrabiamy ciasto, żeby dochodziło od ręki. W razie czego, dosypcie trochę mąki. Wiecie, zależy jaką mąkę macie. Ciasto można przygotować rano lub dzień wcześniej, na wieczór i włożyć na noc do lodówki. Serio, wyrobienie to ok. 10 minut i niech poleży w lodówce, będzie smaczniejsze.

Farsz do pierogów:

1 kg ugotowanych, w lekko osolonej wodzie, ziemniaków

4 opakowania sera tłustego lub półtłustego ( ok 1,3 kg=130 dag)

2 średnie cebule ( pokrojone w drobną kostkę lub rozdrobnione w rozdrabniaczu od blendera)

5 łyżek oleju rzepakowego do smażenia cebulki

2 małe płaskie łyżeczki soli (jeśli używacie mniej, dajcie mniej, skosztujcie i w razie czego sobie dosmakujcie)

1/5 małej płaskiej łyżeczki pieprzu (oczywiście można więcej jeśli ktoś lubi)

1. Gotujemy ziemniorki w większym garnku, żeby potem włożyć do niego ser, cebulkę i rozgnieść wszystko.

Ziemniaki też można ugotować rano lub na wieczór. Tylko pamiętajcie, żeby je rozgnieść zaraz po ugotowaniu widelcem lub tłuczkiem, na ciepło, bo z zimnymi jest trudno i trzeba się męczyć z praską do ziemniaków.

2. Podsmażamy cebulkę na patelni i dodajemy do ziemniaków.

3. Dodajemy ser biały i rozgniatamy dokładnie tłuczkiem. Niech Wam w tym przypadku nie przyjdzie do głowy blender! Raz tak zrobiłam i farsz zrobił się mega kleisty i ciężko go było nakładać na ciasto. Szkoda było wyrzucić, ale ile ja się omęczyłam! Także, mój przyjaciel-blender tu się nie sprawdził.

Lepienie pierogów:

Jeśli mieliście ciasto w lodówce, wyciągnijcie je ok pół godziny wcześniej, żeby się lepiej wałkowało. Oderwijcie 1/3 ciasta, posypcie delikatnie matę do wałkowania lub stolnicę lub zwykły (tylko czysty :D) stół czy blat kuchenny i rozwałkujcie ciasto na ok 3 mm. Nie za cienko, żeby się lepiej kleiło. Jeśli ktoś lubi cieńsze, nie ma problemu! Ja robię tak. Wycinajcie kółka szklanką, są wtedy nie za duże, nie za małe i szybciej się lepi. Nie bierzcie za dużo farszu, żeby nie wypływał, myślę, że taka pełna mała łyżeczka wystarczy (zależy jaką kto ma łyżeczkę). Ulepione pierogi kładę na ściereczkę lub duży kawałek papieru do pieczenia i przykrywam, żeby nie wyschły. Odrywam kolejny kawałek ciasta, posypuję lekko stół, wałkuję i znowu wycinam kółka, nadziewam i zlepiam. Wrzucam na osoloną wodę i gotuję. Od wypłynięcia na powierzchnię gotuję jeszcze ok 3 minuty i wyciągam na talerz, żeby obciekły z wody. Polewam masłem i akurat w tej wersji posypałam je przyprawą z suszonymi pomidorami i bazylią.

Smacznego!

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.