„Rychło w czas” można by rzec, ale „Lepiej późno niż wcale” i tego się trzymam. Staramy się jeść różne kasze jak najczęściej, bo są pyszne i zdrowe. Nie żebym przepadała za suchą kaszą, ale taka z podsmażoną cebulką jest wyśmienita, a ile kotletów można wyczarować z dodatkiem kasz. Niektóre przepisy już są na blogu. Ale wróćmy do tej bulgur – dla mnie idealna do deserów. Jest jaglana, ja ją kocham, ale dziecko jakoś tak w deserach za nią nie przepada, więc szukałam zamiennika i mam. Jak to mówią – „szukajcie a znajdziecie” (coś mnie na cytaty wzięło o 12 w nocy). I jest. A czym ona właściwie jest?  Jest to kasza pszeniczna, którą na Bliskim Wschodzie jada się od ponad 4000 lat, więc chyba jest smaczna 😀 Kasza ta, mimo iż jest pszeniczna, ma wiele wartości odżywczych: ma bardzo dużo błonnika, ale jest małokaloryczna w porównaniu do manny czy kuskus. Dodatkowo, jest źródłem potasu, fosforu, magnezu, czyli doskonale wpływa na nasz układ nerwowy. Polecana jest też kobietom w ciąży ze względu na dużą zawartość kwasu foliowego. Mam nadzieję, że Was przekonałam. Kasza jest tania a może być dodatkiem do wielu dań.

Jeśli chodzi o desery, to przez przypadek ugotowałam ją w jogurcie (tak, zamiast dodać jogurt do pojemnika z truskawkami na shake’a, wlałam prawie cały jogurt do gotującej się w wodzie kaszy). Dodałam odrobinę cukru, bo jogurt był kwaśny i powiem wam, że pychota. Można było już sobie nawet darować te truskawki. I tak była pyszna. Zamiast cukru można dodać miód (najlepiej po ugotowaniu, żeby właściwości nie stracił) lub co tam dodajecie jako słodziwo. Ja w przypływie przerażenia (no, jogurt w kaszy, który delikatnie się zważył to nie było to co początkowo chciałam osiągnąć, więc wybaczcie) dodałam już tego trzinowego cukru tę łyżeczkę, powiem nawet że taką solidną. Ale – odnośnie delikatnego zważenia – i tak kasza wchłonęła wodę, w której się gotowała i ten jogurt też, więc było ok. Można kaszę ugotować w mleku zwyklym albo owsianym czy ryżowym zamiast wody, też będzie smaczna i nie trzeba będzie dodawać cukru i jogurtu (chociaż sprawdźcie skład tego typu mleka, to się zdziwicie, że czasem jest w nich wiecej niż tylko owies, woda i cukier😜).

A tu przepis na naszą dzisiejszą kolację. Niby owoców się jeść nie powinno na kolację, ale w sumie kolacja była wczesna, a jak miałam na to ochotę i nie mogłam się już powstrzymać, to się poddałam i już.

 Składniki:

1 szklanki opłukanej wcześniej na sitku kaszy

2 szklanki wody i jeszcze 3 łyżki duże dodatkowo

1 łyżeczka masła

1 mały jogurt naturalny

1 łyżka cukru trzcinowego lub innego słodziwa

Polewa:

Mrożone truskawki zblendowane z bananem oraz 1 jogurtem – tu wedle uznania, co kto lubi – więcej owoców czy jogurtu lub śmietany. Robimy z tego shake’a – wszystko blendujemy.

Wykonanie:

Kaszę płuczemy na sitku i wsypujemy do garnka. Wlewamy wodę (dwa razy więcej niż jest kaszy, czyli 2 kubki), dodajemy łyżeczkę masła,  jogurt i cukier (lub coś innego słodkiego, ale lepiej po ugotowaniu już) i gotujemy pod przykryciem ok 20 minut na malutkim ogniu, lub na indukcji na 2 albo 3, aż kasza wsiąknie płyn. Gotowe.

Kaszę wykładamy do miseczek, polewamy truskawkami i tyle. Smacznego!

W sumie, zamiast cukru można do tej ugotowanej już kaszy dodać jakieś daktyle zblendowane jeśli bronicie się przed cukrem czy miodem. Ja dziś się nie obroniłam.

 

 

 

 

Share:
Written by omatulu!
Mama. Nauczycielka. Dziewczęca kobieta, która chyba za dużo marzy. Ale marzyć każdy może, bo marzenia przecież mogą się urzeczywistnić.