Planując wyjazd z dzieckiem wiedzcie, że i tak nie będzie tak jak to sobie zaplanujecie! Zawsze coś sprawi, że trzeba będzie nieco modyfikować plany, także lepiej być mądrzejszym o kilka wskazówek. Na wakacjach w Bułgarii byliśmy z Olkiem dwa tygodnie, ale szczerze, to wyjazd kilkudniowy nad morze z dzieckiem, które ma chorobę lokomocyjną nie jest proste.

Nasz plan był taki – wyjazd w czwartek na noc – ok 21. Piątek i sobota na odpoczynek, jakieś zwiedzanie, ale w związku z pogodą w marcu wiedziałam, że szaleństw nie będzie. Jedyne co chciałam to posiedzieć nad morzem i żeby dziecię się tam wybiegało. Powrót w Niedzielę na noc. To były plany, a jak z ich realizacją? Ze znajomymi i ich roczną córeczką wynajęliśmy trzy pokoje z kuchnią na rbnb i mieszkanie było super, tylko problem taki, że na blokowisku, więc do morza trzeba było dojechać samochodem. Niby 10 minut to nic, ale uwierzcie mi – z dzieckiem w marcu 10 minut to duuużo, zwłaszcza jak ma chorobę lokomocyjną. Spacerek odpadał, bo było zimno, córka znajomych dostała gorączki, z piątku na sobotę, więc w sobotę już na wieczór jechali a my – no cóż, też musieliśmy się wyprowadzić, bo okazało się, że do 11 rano w niedzielę musimy opuścić mieszkanie. Nie zwróciliśmy na to uwagi i dobrze, że nam znajomi przypomnieli, bo niestety ale z Olem musimy jechać na noc, bo ma chorobę lokomocyjną, a wizja całej niedzieli spędzonej poza domem, z dzieckiem, które jakąś drzemkę musi mieć i tatą, który musi jakoś wypocząć w miarę przed nocną czterogodzinną podróżą sprawiły, że w owy sobotni wieczór, już wykąpani, z nadzieją że syn zaśnie a mieszkanie będzie nasze – zaczęliśmy szaleńcze pakowanie, bo dziecię już ledwo na oczy widziało. W końcu o 22 wyjechaliśmy i na 2 byliśmy w domu. Plus – Olo przespał całą drogę, ale jako, że wstał po 7 wyobraźcie sobie jak się czuliśmy. Także oto kilka wskazówek na to, żeby wymarzony wypad gdzieś nad morze nie okazał się niewypałem.

  1. Wybierzcie hotel/pensjonat jak najbliżej morza, żeby był to dosłownie rzut beretem spacerkiem. Nawet jeśli dziecko się przeziębi lub pogoda nie sprzyja, można zostać w domu i napawać się dobrodziejstwami morza. Oczywiście można gdzieś pojechać, ale w przypadku dziecka z chorobą lokomocyjną – cóż – wiadomo jak jest. Koniecznie sprawdźcie, o której macie zameldowanie i wymeldowanie!
  2. Zastanówcie się nad posiłkami. Wykupcie wyżywienie na miejscu lub zróbcie zakupy i weźcie ze sobą coś na śniadanie lub kolację. Obiad zawsze można zjeść gdzieś w restauracji. My mieliśmy wszystko na śniadania i kolacje plus zawekowaną zupę na dwa dni dla Olka, bo przed drzemką zawsze je zupę, a na drugie – po drzemce jechaliśmy do restauracji. Wzięłam też dodatkowo makaron Barilla rurki, bo Olo go uwielbia i sosik Barilla z suszonymi pomidorami. Ma dobry skład i w razie czego pyszne danie powstaje w kilka minut. Nie jest to kryptoreklama. Po prostu piszę o tym, co lubię i co dla mnie jest warte polecenia. Dodam, że akurat takiego makaronu z sosem spróbowaliśmy raz na degustacji w supermarkecie. Skusiłam się, bo widziałam jak pani przyrządza to wszystko na żywo, krok po kroku a dziecko akurat głodne było.
  3. Termos na obiady dla dziecka. My, przeglądając opinie w necie,  kupiliśmy SkipHop. Super sprawa, bo utrzymuje ciepło do ok 7 godzin, także zupę można było zjeść dosłownie wszędzie. Polecam, koszt ok 75 zł, ale na prawdę warto. Przyda nam się na lato i na wypad w miasto – już nie będę się martwiła co dzieciorek zje.
  4. Kubek termiczny – na herbatę na podroż. Lepszy niż termos, bo nie trzeba odkręcać i przelewać. Po prostu pije się jak z kubka. Ja mam jakiś z Lidla i jest super. (Tak – Lidl jest moim ukochanym sklepem, bo mam go najbliżej a samotne wyjście do niego jest długowyczekiwanym momentem w moim matczynym życiu).
  5. Pamiętajcie o zabraniu kosmetyczki z lekami i termometrem. Jak się ma dziecko, to już chyba oczywista oczywistość.
  6. Dodatkowy ręcznik dla dziecka. Jeśli macie możliwość – 1 ręcznik dużo miejsca nie zajmie, a wiadomo, że swój i w czym prany.
  7. Śpiwór. Mały, zwinięty śpiworek rzucony gdzieś do samochodu przyda się zawsze w razie W.
  8. Koc piknikowy termoizolacyjny – można usiąść na plaży nawet gdy piach jest mokry. Koszt ok 30/40 zł. Ja mam z Rossmanna akurat.
  9. Kilka zabawek dziecka – jakieś książeczki, kilka samochodzików lub lalek, kredki i zeszyt wystarczą. I tak dziecko będzie eksplorować nowe miejsce.
  10. Kocyk do wózka lub jakiś śpiworek – w razie gdyby dziecko zasnęło na dworze a jest chłodno.
  11. Chusteczki lub żel antybakteryjny do rąk.
  12. Torba do wózka i na ramę taka 2w1 a w niej: pieluchy, mokre chusteczki, woda i ubranie na zmianę – biorę ją zawsze nawet jak jadę do galerii (jak dwulatek je lody to zawsze się trzeba potem przebrać).

Szerokiej drogi!

Share:
Written by omatulu!
Mama. Nauczycielka. Dziewczęca kobieta, która chyba za dużo marzy. Ale marzyć każdy może, bo marzenia przecież mogą się urzeczywistnić.