Dorwałam się do pisania, dziecko śpi, a więc szaleję. Kilka dni temu podczas spaceru z Olkiem zaczepił nas taki pan-dziadzio. Lat około 65-70. Coś tam do nas zagadał, że Olo taki grzeczny, tak ładnie idzie z mamą. (Tak, grzeczny, po tym jak rano zamiast iść obok uciekał mi, nie patrząc czy przed sobą ma ulicę pełną samochodów, i (po pedagogicznych tłumaczeniach) wsadziłam go do wózka i wróciliśmy do domu.) I tak sobie ten pan chwilę z nami porozmawiał i mówi do Olka: słuchaj mamy! Pamiętaj mama jest najważniejsza, zawsze słuchaj mamy. Ja na to – no i taty. A pan-dziadzio – eeee tam, tata to tylko dodatek. Mężczyźni to skurczysyny. YYYY Zatkało mnie, ale po chwili dodałam – że może nie wszyscy i że jednak taty też lepiej słuchać, bo jednak mama mamą, ale tata liczy się tak samo. No, pożegnaliśmy się, do widzenia, hi hi hi hi każdy poszedł w swoją stronę. I tak mnie skłoniło to do przemyśleń, ile ludzi wciąż myśli, że tata to tylko „dodatek” do rodzicielstwa i rodziny. Że matka najważniejsza, albo dziecko. A ja powiem, że nie! Nikt nie jest ważniejszy – w rodzinie wszyscy są ważni i są sobie tak samo potrzebni. Jak dziecku potrzebna jest matka, tak samo potrzebny jest ojciec. Dobry ojciec – troskliwy i dla dziecka i dla matki. Taki, który po powrocie z pracy, choć zmęczony, bawi się z dzieckiem. Który pomoże w pielęgnacji dziecka, nie boi się wstawać w nocy. Taki, który wie, że jeśli teraz włoży w wychowanie dziecka całego siebie (no, wiadomo jakieś wyjście z kolegami też się zdarzyć może, bo przecież zwariował by człowiek), to otrzyma za kilkanaście lat nagrodę większą niż 200 procent premii uznaniowej w pracy. Ja powiem, że ojciec, zarówno dla syna jak i córki – ma nawet większy wpływ na ich życiowe wybory i zachowania niż matka. Bo rodzina to jedność! Jak zabraknie jednego – to wszystko się wali.

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.