To już nie te czasy, gdzie codziennie na obiad musiało być mięso, bo niby zdrowo. Teraz wiemy, że nasze dzisiejsze mięso, z racji hodowli, antybiotyków itp, aż tak super zdrowe nie jest, więc lepiej ograniczyć się do dwóch lub trzech dni w tygodniu. Kasza za to to jest to chociaż… coż – wiadomo, że i z produkcją tych bywa różnie, ale nie dajmy się zwariować, bo chyba byśmy musieli karmić  się wyłącznie tymi genialnymi suplementami diety, od których uginają się apteczne półki i które pochłaniają chyba z 70 procent reklam. Oj tak.. ale wracając do kotleciorów – oto przepis:

Składniki:

3/4 szklanki kaszy jęczmiennej

3 łyżki siemienia lnianego mielonego

1 jajko

1/2 szklanki kaszy manny

1 łyżeczka oregano

1/2 łyżeczki soli

szczypta pieprzu czarnego

1 cebula

2 ząbki czosnku

olej rzepakowy do smażenia

patelnia z pokrywką

Przygotowanie:

Kaszę płuczę na sitku pod bieżącą wodą. Wrzucam do garnka i zalewam wodą w stosunku 1:2, czyli jak mam 3/4 szklanki kaszy to wlewam dwa razy 3/4 szklanki wody. Gotuję pod przykryciem na małym ogniu ok 20 minut aż kasza wsiąknie wodę. Cebulę i czosnek obieram i kroję w kostkę, czosnek wystarczy zmiażdżyć, bo i tak będzie blendowany. Do ugotowanej kaszy wrzucam czosnek i cebulę oraz siemię lniane. Blenduję na gładko. Dodaję kaszę mannę, oregano, sól, pieprz, cebulę i jajko. Wszystko mieszam dokładnie i wykładam łyżką stołową na rozgrzaną patelnię z ok 3 łyżkami oleju. Po wyłożeniu przykrywam pokrywką i smażo-duszę ok 5 minut (u mnie na kuchence indukcyjnej na 6 z 9). Przekręcam kotlety na drugą stronę na kolejne 5 minut (pod pokrywką). Gotowe! U mnie z były z buraczkami, ale świetne do sosu jogurtowego z koperkiem czy szczypiorkiem czy z gotowaną marchewką. Zamiast kaszy jęczmiennej można użyć gryczanej niepalonej. Też pycha.

Smacznego!

 

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.