Odkryłam coś genialnego – no przynajmniej dla mnie, ale wypróbujcie, może i u was zadziała, zwłaszcza jeśli chodzi o ubranka dziecięce i plamy na nich. Mój syn nie toleruje śliniaka ani ściereczki pod szyją, a jako dwulatek je sam (najczęściej), więc wiadomo jak wyglądają po tym bluzki. Żeby nie było, mamy zestaw bluzek domowych 😀

Otóż, używamy pasty Himalaya – taka z Rossmana. Ma dobry skład i tak sobie raz potarłam nią jakąś plamę, która za Chiny nie chciała zejść w praniu z odplamiaczem. A więc wtarłam pastę w tę plamę, trochę zmoczyłam i pocierałam materiał o materiał. Spłukałam wodą i jeszcze raz do prania na 60 stopni z proszkiem i odplamiaczem. I zeszło. Może warto spróbować, jakby co to piszcie o tym eksperymencie. Hit czy kit?

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.