Pewnie sporo osób wybiera teraz wakacje życia, więc może kilka wskazówek na wakacje z maluchem się przyda. Oto kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, bo co innego romantyczne wakacje we dwoje, a co innego wakacje z małym, ruchliwym potworkiem, który na miejscu nie usiedzi. Rok temu, gdy Olo miał 18 miesięcy wybraliśmy się do Bułgarii na dwa tygodnie! Dwa tygodnie bez zmywania i zastanawiania się co tu ugotować! Było super, ale zacznijmy od tego, że naszą zmorą były posiłki, bo Olo nie usiedział na miejscu przez chwilę, więc musieliśmy jeść na zmianę, oj usiedział (czasami) jak coś zjadł. Oto najważniejsze punkty dla mnie podczas wybierania miejsca na wakacje:

  1. Odległość. Olo ma chorobę lokomocyjną, więc po 20 minutach w samochodzie robi się nieciekawie, dlatego jeśli gdzieś jedziemy, to jak ma mieć drzemkę lub na noc. Do Bułgarii lecieliśmy samolotem, kolega odwiózł nas na lotnisko, jakoś Olek dojechał te 25 minut. W samolocie ok półtorej godziny o dziwo było dobrze. Jakieś zabawki i paluszki Juniorki się przydały. W drodze powrotnej już spał. Ważne dla nas jest też to ile jest do naszego hotelu z lotniska. My mieliśmy ok 40 minut, więc jakoś daliśmy radę. Olek usnął, bo w Warnie byliśmy już po 22, a do hotelu ok 23 dojechaliśmy.
  2. Pamiętajcie o dowodzie dla dziecka lub paszporcie. Warto też wyrobić kartę EKUZ czyli ubezpieczenie zdrowotne ważne w kraju, do którego się wybieracie. Na stronie NFZ jest informacja jak to zrobić, lepiej wcześniej niż na ostatnią chwilę, bo mogą być kolejki. Kartę wyrabia się od ręki. Nie potrzeba zdjęć. Ale dowód to podstawa, a wcale to nie takie oczywiste – koleżanka kupiła wycieczkę i na dzień przed wylotem zorientowali się, że nie mają dowodu dla dziecka. Na szczęście ktoś z rodziny odkupił wczasy, więc choć częściowo się zwróciło. Wszędzie za granicę trzeba dziecku wyrobić dowód lub paszport, zależy od kraju. Sprawdźcie też ważność Waszych dowodów i paszportów i jakie zalecenia odnośnie tego ma kraj, do którego się wybieracie.
  3. Szczepienia. Koniecznie sprawdźcie jakie niezbędne szczepienia balezy wykonać przed udaniem się poza Europę, np. do modnej Tajlandii czy Afryki. Spytajcie lekarza o dobre leki lub maści na ukąszenia komarów, bo wiecie jak potrafi to uprzykrzyć życie dorosłemu, a co dopiero maluchowi.
  4. Wybór hotelu. Byliśmy w Grand Hotel Varna, olbrzymi postkomunistyczny hotel, oczywiście odremontowany. Może polskie 5 gwiazdek to nie było, ale było w porządku. Ja mam obsesję czystości, więc ze sobą zabieram zawsze chusteczki mokre dezynfekujące do sprzątania np. z Lidla. Zawsze można coś tam przetrzeć jak nie jest się pewnym jakości sprzątania. (No mam trochę fioła na tym punkcie, ale życie z dzieckiem i tak jakoś pomogło mi trochę odpuścić i znormalnieć). Plusem tego hotelu był olbrzymi teren zieleni dla gości, świetny plac zabaw blisko plaży i własna plaża. Olo miał się gdzie wyszaleć, bo o leżeniu plackiem na plaży mowy nie było. Musieliśmy cały czas być w ruchu i podążać za maluchem. A na placu zabaw mógł siedzieć godzinami. Wtedy jeszcze bał się morza i dopiero pod koniec zafascynowało go łowienie muszelek. Basenu też się bał, ale po kilku dniach się przekonał.
  5. Okolica. Zwróćcie koniecznie uwagę na to czy przypadkiem wasz hotel nie sąsiaduje z autostradą czy trasą szybkiego ruchu. Najlepiej sprawdzić to na google mapach, bo wiecie – w katalogu czy na stronie zawsze wystko pięknie, a potem okazuje się, że do morza daleko i idzie się ruchliwą trasą bez chodnika. Nas na szczęście to ominęło i dzieciorek mógł bezpiecznie się wybiegać.
  6. Wycieczki fakultatywne. My z dodatkowych wycieczek nie korzystaliśmy. Wystarczył nam odpoczynek w hotelu. Jeśli macie taką możliwość wybierajcie hotele z fajnym placem zabaw i basenem dla dzieci. Na pewno nie pożałujecie tej decyzji!
  7. Jedzenie. Mieliśmy All inclusive i na prawdę, może ze dwa razy poszliśmy kupić sobie wodę na plażę i jakieś słodkości lokalne jako prezenty dla bliskich po powrocie. Stołówka była duża, śniadania to szwedzki stół plus codziennie coś robionego „na świeżo” przez kucharza np. naleśniki czy placuszki. Duży wybór, wiadomo, może super ekologiczna wędlina tam nie była, ale myślę, że to raczej rzadkość. Obiady i kolacje można było zjeść w restauracji głównej i jednej z czterech tematycznych, do tematycznych po uprzednim zapisaniu w przypadku kolacji. Można było zjeść i w tematycznej i potem w głównej, także głodomor i wybredny człowiek coś zawsze dla siebie znalazł. Zwróćcie uwagę na godziny posiłków, nam niestety trochę kolidowały ze spaniem Olka, dlatego musieliśmy go trochę przestawić. No cóż, ideałów nie ma. Dodam, że bałam się co ten Olo będzie tam jadł i wzięliśmy chyba z 5 słoiczków, chociaż on słoiczków nie jada. No i cóż, nie przydały się, z tak bogatej oferty jaka tam była z głodu nie umarł, pierś miał ale jak wrócił do domu, to rzucił się na moje jedzenie jak szalony. Nie ma to jak kuchnia mamy! Jeśli karmicie mm, to koniecznie weźcie je ze sobą plus butelki, sterylizator i jakiś podgrzewacz.
  8. Termos na jedzenie dla dziecka. Ja dooiero odcniedawna mam termos Skip Hop na jedzenie i to jest genialna sprawa, bo idąc do parku mogę wziąć zupę czy jakiś makaron na ciepło dla dziecka. Szkoda, ze nie pomyślałam o termosie do Bulgarii, bo tak jak mowię godziny posiłków kolidowały trochę z drzemką i nie zawsze Olek miał ochotę coś zjeść a po przebudzeniu niestety już zup nie było tylko przekąski jakieś. Także polecam termos na obiady, bo wykorzystacie nie jeden raz!
  9. Walizki. Coż, wzięłam za dużo. To nie nasze polskie morze, że trzeba wziąć rzeczy na każdą pogodę. Byliśmy od 20 czerwca do 4 lipca i było cieplutko. Jeden dzień akurat przed wyjazdem był chłodniejszy, bo było po burzy. Generalnie dla dorosłych jedne spodnie długie i bluza wystarczą, dla dziecka można pomyśleć o podwójnej parze, w razie jakby się zabrudziło (jednak dzieci częściej się brudzą niż rodzice, chociaż różnie to bywa 😀 ) Generalnie dwie duże walizki spokojnie wystarczą, nawet wzięliśmy jedną dużą paczkę pampersów. Braliśmy też wózek, składany na pół, mamy Baby Jogger City Mini 4w. Przydał się na spacery i usypianie.  Dobrze spakować kilka rzeczy dla dziecka do torby/walizki podręcznej, w razie gdyby coś się stało z rejestrowanym bagażem, dziecko będzie miało najpotrzebniejsze rzeczy.
  10. Ubrania. Na dwa tygodnie w ciepłym miejscu na prawdę nie trzeba dużo! Zawsze można sobie przeprać koszulkę czy spodenki, bo w hotelu była suszarka na balkonie. Pamiętajcie o sandałach dla dziecka i przewiewnych czapkach czy kaszkietach.
  11. Leki i kosmetyki. Oczywiście krople żołądkowe, kilka saszetek herbatki rumiankowej i mięty, tabletki przeciwbólowe dla rodziców a dla dziecka w płynie, woda morska do nosa, Nasivin do nosa, aspirator do nosa, termometr, nożyczki, plasterki, sól fizjologiczna, waciki do twarzy, woda utleniona, jakiś krem na ukąszenia (u nas się nie przydał) a pomaga nam Nivea na odparzenia. Pamiętajcie o książeczce zdrowia dziecka. Kosmetyki: krem z filtrem (jak najmniej syfiasty), balsam do ciała, żel pod prysznic (myliśmy się żelem Olka), szampon, szczotka, jakieś kosmetyki do lekkiego make-upu, no chyba że ktoś planuje szalone nocne wypady na imprezy, ale z dzieckiem i to jeszcze cyckożercą to chyba raczej nie 😀
  12. Przekąski do samolotu. Dobrze zabrać jakieś paluszki lub zdrowe herbatniki do samolotu dla dziecka. Dla dziecka raczej pozwalają wnieść to na pokład tak samo z małą butelką wody.
  13. Podróż samolotem. Pisałam o torbie podręcznej z rzeczami dla malucha, na pewno przyda się też mały kocyk żeby przykryć śpiącego dzieciaczka. Ubranie w samolocie: nawet w lecie w samolocie nie jest upalnie, więc dziecku polecam założyć cienkie, bawełniane długie spodnie, koszulkę z krótkim rękawem i ewentualnie jakaś cienka bluzeczka na wierzch np. rozpinana koszula bawełniana. Buty wygodne, przewiewne i cienkie skarpetki stopki , żeby dziecku po zdjęciu butów nie było zimno lub spokojnie mogło sobie stać na podłodze.

To chyba wszystko. Jak myślicie? Co mi umknęło?

 

 

Mam nadzieję, że tych kilka wskazówek pomoże Wam okiełznać wakacyjne plany. Pochwalcie się, gdzie jedziecie w tym roku.

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.