Sposoby na jesienno-zimową nudę.

Kto powiedział, że siedzenie w domu musi być nudne? Wiadomo, może to nie to samo co plac zabaw w ciepły, letni dzień, ale jesień i zimę trzeba jakoś przeżyć, zwłaszcza jak za oknem plucha i zimnica. Oczywiście codziennie wychodzę na dwór z O. i to zazwyczaj dwa razy, rano, przed drzemką i po obiedzie ok 15 lub 16. Nie straszna nam pogoda, nawet jak czasem lekko kropi, no ale umówmy się, czasem serio nie da się wyjść na dwór albo po prostu musimy siedzieć w domu, bo albo dzieciorek albo my chorzy albo na kuriera czekamy. Co więc robić?

Nasze top zabawy:

  1. Zabawa w rysowanie. Olo ją uwielbia, mówię mu np. Narysuj mamę albo babę, albo kotka, nogę itp. Na ok. 10 minut go zajmie 😀 Ta z pozoru banalna zabaw pomaga rozwijać twórcze zdolności malucha i skupienie, nie mówiąc już o treningu ręki. Często ja też rysuję mu obrazki albo odrysowuję różne kształty, które często wycinamy. Swego czasu w Lidlu były takie właśnie szablony do odrysowywania, więc zabawa jest. Fajny jest też znikopis, czyli taka tablica z pisakiem magnetycznym. Fajna sprawa, polecam.
  2. Zabawa w wyklejanie. Wyklejamy kawałkami papieru kolorowego np. Kolorowankę albo jakiś rysunek namalowany przez siebie. Zamiast kolorowego papieru można użyć kartek z kolorowej gazety podartych na drobne kawałki. Uwaga! Trzeba pilnować malucha, żeby nie zjadał kleju (my używamy w sztyfcie).
  3. Oglądanie książeczek. Staramy się czytać synkowi przed snem, ale nie jest jakimś fanem czytania póki co, o wiele bardziej woli jak mu się pokazuje obrazki i opowiada, co się dzieje. Kupiłam chyba we wrześniu w Lidlu taką serię. Książeczka po 11 zł a obrazki cudowne, zakochałam się w nich i mogłabym je oglądać godzinami, Olkowi też się podobają, także ok 20 min da się go tym zająć.
  4. Zabawa w sklep. Olek ma koszyk na zakupy, chyba z Pepco, dodatkowo tata znalazł na youtube taki dźwięk jak przy skanowaniu produktu przy kasie i ot cała zabawa. Dzieciorek dostaje reklamówkę i przynosi sobie produkty, które wybierze, zazwyczaj zabawki albo kilka rzeczy z kuchni i mama albo tata skanuje. Kolejne pół godziny zajęte.
  5. Kolorowanka na wodę. Wystarczy pędzel i trochę wody w kubku. Sadzamy dzieciorka na krzesełko do karmienia i zabawa toczy się sama, a mama w tym czasie… albo ma czas dla siebie albo robi kolację a w międzyczasie nastawia pranie 😀
  6. Zabawa klockami. Kto nie lubi klocków? Dla takich małych dzieci polecam takie piankowe, lekkie albo duże klocki plastikowe. Budujemy z nich wieżę, którą Olek burzy, albo myjnię lub parking dla samochodów, co tylko nam się zamarzy, to zbudujemy!
  7. Zabawa w gotowanie. Olo lubi bawić się garnkami i sprzętami kuchennymi, więc daję mu kilka garnków i jakieś łyżki i często na ok kwadrans mam spokój, w sam raz na przygotowanie jakiegoś podwieczorku czy coś w tym stylu.
  8. Gotowanie razem. Dzieci uwielbiają robić to co dorośli i jeśli mamy możliwość, to powinniśmy angażować dzieci do naszych zajęć, np. Sprzątanie (wystarczy dać ściereczkę spryskaną wodą i kurze starte :D). Często podczas przygotowywania posiłku stawiam Olka na krześle przy blacie kuchennym, daję mu jego nożyk dla dzieci, którym się nie skaleczy i tak sobie kroi, a raczej mymła a to jabłko, banana a i cebulę się zdarzyło. Trzeba tylko uważać, żeby dziecko nie stało blisko kuchenki, naczyń z gorącą wodą no i żeby nie zostawić przez pomyłkę prawdziwego noża w jego zasięgu.
  9. Reperowanie sprzętów w domu/ nastawianie prania / zmywarki. Dzieci uwielbiają takie rzeczy i – oczywiście zachowując się ostrożnie – można i tak spędzać wolny czas. Raz nawet montowaliśmy we trójkę szafkę nad stołem w kuchni. A było przy tym trochę roboty, bo wymierzyć wszystko trzeba było, wywiercić, poskręcać. Olek był zachwycony. Trzeba tylko uważać na narzędzia, głównie małe gwoździe i wiertarkę, no i młotek. Ogólnie, to Olek uwielbia zabawę takimi narzędziami i zabawkowe, które ma nie absorbują go tak jak te. Potrafi np. siedzieć w szafie ze śrubokrętem i udawać, że wykręca półki. Oczywiście trzeba przy nim siedzieć i pilnować przy tym, ale jakoś nie przejawia niebezpiecznych zachowań przy tym. 😀
  10. Wkładanie kolorowych klocków o różnych kształtach do  sortera. Dziecko w ten sposób poznaje kształty i kolory, można też przy tym uczyć dziecko tych prostych nazw po angielsku.
  11. No i hicior!  Budowanie makiety miasta. Wystarczy tektura albo kartka bloku i plastelina. Wykorzystujemy do tego zabawki, które mocujemy plasteliną, robimy drogę, domki z klocków. Olek ma super garaż  Smoby- dostał gwiazdkę od nas – ale jednak tektura czasem fajniejsza! Mieliśmy taki garaż z Lidla, oj kupiony chyba na wiosnę, ale był plastikowy i mocowany na klocki, więc pod wpływem nacisku po prostu się burzył. No, ale prawie rok się nim dziecko pobawiło a kosztował chyba z przeceny 39 zł. Smoby, jego obecny garaż jest droższy i to sporo, ale jest mocowany tak, że ciężko cokolwiek zniszczyć. Szczerze polecam, nawet ja się nim bawię 😀
  12. Zabawa w chowanego. Mama albo tata się chowają a dziecko szuka. Zazwyczaj chowamy się w jednym pokoju a Olek i tak ma z tego radochę! Sam jeszcze nie umie się chować i widać, że woli jak my to robimy a on nas szuka. Oj, czasem to nawet i ze 20 albo 30 minut nas tak „męczy”.
  13. „Zdobywanie gór”. Uwaga tylko pod nadzorem rodzica! Wystarczą poduszki i koce i można poskakać z łóżka i poćwiczyć kondycję i nieźle się zmachać, co rekompensuje nam brak zabaw i szaleństw na placu zabaw w ziemie.
  14. Zabawa ryżem, kaszą lub makaronem. Wystarczy wysypać trochę różnych rodzajów kasz i ryżu, posmarować kartkę klejem i niech sobie maluch tworzy arcydzieło!
  15. Piasek kinetyczny. My mamy zestaw z Lidla i jest super. Olo go uwielbia, fakt trochę trzeba pilnować, żeby go nie wysypywał, ale nie jest najgorzej. Polecam szczerze.

A oto nasze miasto :

 

 

 

 

 

 

 

A Wy? Macie jakieś pomysły na spędzanie czasu z dziećmi? Podzielcie się tą tajemną wiedzą, bo na pewno się przyda!

Share:
Written by omatulu!
O matulu! Mama, żona i nauczycielka. Zwykła-niezwykła, jak każda kobieta i jak każda matka.